Poniedziałek, 06.09.2010  | Imieniny: Beata, Zachariusz, Eugeniusz
Aktualności | Dolny Śląsk | Z naszej gminy | Z kraju i ze świata | Listy do redakcji | Kultura | Sport | W naszym obiektywie | Wywiady w NGG | Co, gdzie, kiedy? | Najczęściej komentowane | Top 10
Aktualny numer NGG

Wersja elektroniczna:
Kup teraz! (1,22zł z VAT)
Polecamy
Sonda NGG i WP
Która instytucja w Polsce jest najbardziej pasożytnicza?











Bezradność pod egidą MZK
poniedziałek, 08.02.2010 10:15 - Małgorzata Owczarska-Gądek

Otrzymujemy mieszkanie od „miasta”. Jesteśmy szczęśliwi, mimo że czeka nas wiele pracy. Podpisujemy szybko umowę i… tu zaczynają się schody.

Pani Dorota dostała mieszkanie z zasobów komunalnych przy ulicy Wojska Polskiego w Polanicy Zdroju zimą 2007 roku. Z radością podpisała umowę najmu, nie przejmując się fatalnym stanem technicznym zdewastowanego mieszkania. Wiedziała, że musi wziąć kredyt na remont, bo miasto nie ma pieniędzy, i nawet nie zniechęciła jej kwota 700 zł kaucji za mieszkanie, które musiała zapłacić zanim zacznie zrywać zgnity sufit w łazience i dziurawe podłogi. Po przekazaniu mieszkania zorientowała się, że w pokoju widnieje dziura do komina po piecu typu koza, założonego zresztą nielegalnie przez poprzednich lokatorów, ponieważ piec do gazowego c. o. był od dawna niesprawny i jak się okazało, należało go wymienić na nowy. Kaloryfery stały więc sobie bezużytecznie. Rozpoczynając remont poprosiła administratora mieszkania o rozłożenie kaucji na raty, gdyż wszelkie zasoby finansowe przeznaczone zostały na materiały i robociznę. Odmówiono jej. Bywa. W czasie remontu pomieszkiwała u matki, gdyż nie mogła przebywać w nie ogrzewanych pomieszczeniach z kilkuletnią córeczką. Systematycznie wydeptywała ścieżkę do Miejskiego Zakładu Komunalnego w sprawie zamontowania nowego pieca do c. o. Ciągle słyszała jak mantrę, tą samą odpowiedź – podpisując umowę wiedziała, że piec jest niesprawny, a oni nie mają pieniędzy na zakup nowego. Mijały miesiące. Pani Dorota położyła w międzyczasie kafelki w łazience, zrywając uprzednio zgnitą boazerię i zniszczoną posadzkę, kupiła nową armaturę sanitarną, położyła w kuchni i pokoju panele. A pieca jak nie było, tak nie było. Kolejną zimę pani Dorota mieszkała (już z dwojgiem dzieci) kątem u mamy, drażniąc swoim widokiem pracowników MZK, bo wciąż nie ustawała w wędrówkach w sprawie pieca. Pod koniec ubiegłego roku, lokatorka otrzymała pismo, że przyślą pracownika, który jeszcze raz oceni, czy przypadkiem nie można byłoby naprawić pieca c.o. (dla dobra małoletnich dzieci) (sic!). Do dziś nikt się nie pojawił, a kobieta, która ma już dość złej woli pracowników MZK z Prezesem na czele, złożyła pismo w tej sprawie do burmistrza. O tragicznej sytuacji mieszkaniowej rozmawiałam z bohaterką tego tekstu w listopadzie ub. r.. Potem kilkakrotnie starałam się skontaktować z prezesem firmy, jednak nie miał dla mnie czasu, może dlatego, że już w sekretariacie zreferowałam problem, którym się zainteresowałam. W budynku, gdzie mieszka pani Dorota z ciągle chorującymi dziećmi, jest jeszcze 9 rodzin. W następnym numerze o jej sąsiadce, która jest traktowana jak piąte koło u wozu Miejskiego Zakładu Komunalnego w Polanicy Zdroju. A i to jeszcze nie koniec!

Liczba odsłon: 538 | Komentarze: 0 | Dodaj swój komentarz | Drukuj
Wasze komentarze:
Inne tematy w tej kategorii:
Na forum
Pogoda
Reklama
Statystyka
Czytelników on-line: 7
Liczba wizyt: 2 216 327
Liczba odsłon: 3 205 608
Do góry
Projekt i wykonie Eurograf.pl  |  Wszelkie prawa zastrzeżone  |  (C) Wolny Portal & NGG 2007 - 2010
Redakcja nie wyraża zgody na kopiowanie informacji, grafiki, rozwiązań technicznych oraz innych elementów wykorzystywanych na stronach portalu.